Historie z paragrafem w tle, prawdziwe czy nie, Wy decydujecie :-)
środa, Kwiecień 22, 2020, 19:23

W letni, upalny, duszny dzień, Jan K., rolnik, pracował w polu, zbierając w pocie czoła plony swojej ciężkiej pracy. Na pole przybył starym samochodem, który może nie był szczytem marzeń konesera motoryzacji, ale Jan K. nie był też typem podróżnika i pokonywał rzeczonym autem krótkie odległości, zazwyczaj z domu na pobliskie pola i z powrotem.

Samochód prezentował się jako lekka ruina na czterech kołach, odrapana, brudna i po prostu służąca wyłącznie do pokonywania krótkich odcinków do pracy, nawet żona Jana K. nie chciała do niego wsiadać; kiedy była potrzeba pojechać na większe zakupy do pobliskiego miasteczka zdecydowanie wolała rower.

Praca w polu w taki skwarny dzień wzmagała pragnienie, kiedy skończyły się wszystkie napoje, które zabrał ze sobą chłop, postanowił zaopatrzyć się ponownie w pobliskim wiejskim sklepiku.

Jan K. wsiadł do auta i ruszył....

W tym samym czasie, na pobliskiej polnej drodze , zaparkowany w cieniu przydrożnego drzewa stał policyjny radiowóz. Policjanci też ludzie, i patrol na drodze w pełnym słońcu, przez dłużące się godziny służby, nie był tym co lubili najbardziej, zjechali więc na okoliczną drogę, by trochę odpocząć.

Troje funkcjonariuszy w wozie policyjnym , dwóch mężczyzn i kobieta, zaczynali odpoczynek, gdy zobaczyli w tumanach kurzu zbliżający się w ich kierunku samochód.

Nie zainteresowałoby ich to szczególnie, o ile śliczna, młoda funkcjonariuszka, dopiero nie przyuczała się do służby, dlatego musieli reagować na wszelkie wykroczenia drogowe.

A w tym przypadku było pole do popisu....

A mianowicie, przybliżające się auto, nie dość, że brudne, że odrapane, że rzeżące, nie miało świateł !

Uściślając – jeden, prawy reflektor był uszkodzony.

Policjanci wysiedli szybciutko z radiowozu, założyli czapki i stop – zatrzymali samochód.

Kierowca, a był nim nasz Jan K. nie wysiadając z auta, uchylił korbką szybę i oczekiwał, jakiej pomocy mógłby udzielić policjantom, bo sobie nie miał nic do zarzucenia. Był czwartek, a napoje wyskokowe, pod czujnym okiem żony, mógł spożywać tylko w soboty, i to też, nie w każdą.

I to było jedyna „przewina” jakiej się dopuszczał.

Jeden z policjantów zapytał :

- Czy wie pan dlaczego go zatrzymaliśmy?

- Nie wiem panie władzo, jak Boga kocham!

- W prawym przednim reflektorze brakuje światła.

- Jak brakuje? Przecież lampa jest, a że nie świeci? Panie władzo, ja tylko z pola po oranżadę do sklepu jadę, tu zaraz, niedaleko.

- Pomimo to, jest obowiązek zapalania świateł w aucie, pan go naruszył.

- Władzuniu kochana, toż to ja w polu jestem, do sklepu tylko... zaraz wracam.

- Niestety, za to jest mandat 100 zł i 2 punkty karne. Przyjmuje pan mandat?

- Panie władzo, pan czeka, kochany, wysiądę i zaraz się dogadamy....

Jan K. wysiadł ze swojego auta, zbliżył się do radiowozu, w którym siedzieli pozostali funkcjonariusze. I rozpoczął, w późniejszym odczuciu policjantów, przedziwne negocjacje.

Władzuniu, dobrze, „wita rozumita”, światła to może i nie ma, ale żeby zaraz tak mandat dawać.... Mateńko kochana, po co mandat, po co to kłopot robić, ja wiem, wy zmęczeni, głodni pewnie i panienka taka śliczna, po co to męczyć pisaniem takie niczego sobie rączki.... To ja dam 150 zł, a wy mi mandatu i punktów za to nie dacie.

Policjantom pierwszy raz zdarzyło się, że zatrzymany, podbijał stawkę samego mandatu, zaskoczeni więc, ale podejrzliwi,że to jakaś „podpucha' tłumaczą :

- Panie, mandat 100 zł i 2 punkty karne, przyjmuje pan, czy nie? -

- Och, władzuniu kochana, rozumiem, 150 zł to mało? No tak, 50 zł na łebka, to i na MacDonaldsa nie starczy, no to może zgoda będzie na 180 zł? I dam i pojadę sobie i zapomnimy o sprawie.

To już policjantom wydało się całkiem podejrzane.

- Panie, przyjmujesz pan mandat czy nie? Może pan nie przyjmować, wtedy sprawę kierujemy do sądu, i tam rozstrzygną, czy jest pan winien czy nie.

Jan K. zafrasował się nieco, nie mógł zrozumieć, dlaczego jego propozycja nie została przyjęta, i jeszcze sądem go straszą. W sądzie to już w ogóle sprawiedliwości nie ma, wie, jak to było z tą miedzą u sąsiadów.

-  Panie złoty, nie strasz pan, ja toć wiem, że i wina może być moja, to ja wam dopłacę jeszcze, może 200 zł starczy?

- Proszę pana, to co pan teraz próbuje robić, jest przestępstwem, to jest próba przekupstwa, jeśli pan nie przestanie, postawimy panu dodatkowy zarzut z art. 229 kodeksu karnego, za to grozi kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat !

I tak gaworzyli sobie policjanci z Janem K. Ten podbijał stawkę, a policjanci całkiem skołowani, nie rozumiejąc o co chłopu chodzi, resztkami sił i cierpliwości próbowali mu tłumaczyć, jakiego przestępstwa się dopuszcza, bo policjanci nie byli aż tak zawzięci, żeby za brak światła, od razu kierować sprawę do sądu z ciężkim zarzutem przekupstwa.

Pomimo to, Jan K. obstawał przy swoim.

Sprawa znalazła więc finał w sądzie.

Mecenas Antoni Wąsik, siedząc na ławie obrońcy , wysłuchał zeznań funkcjonariuszy policji z zainteresowaniem. Jan K., jego klient z urzędu, nie potrafił we wcześniejszej z nim rozmowie wyjaśnić swojego postępowania. Przyznawał się do wszystkiego, w tym do zarzutu usiłowania wręczenia coraz wyższej łapówki policjantom.

Składając wyjaśnienia przed sądem, Jan K. szczegółowo opisał swoje działanie, po czym wyraził skruchę i żal, uroniwszy nawet łzę jedną, co by to było bardziej teatralne, tak radził mu sąsiad „od miedzy”.

Na dzisiejszej rozprawie przewodniczyła sędzia, która tak jak cała reszta obecna na sali, gorąco była zaintrygowana motywami postępowania Jana K.

Sędzia zwróciła się do niego:

- Panie oskarżony, czy odpowie pan na dodatkowe pytania sądu?  - Tak, pse pani...odpowiedział zdenerwowany Jan K.

- Panie oskarżony, proszę wstać, i powiedzieć sądowi, co panem kierowało?

- Bo pse pani... to było tak....

Mecenas Antoni Wąsik, nie zdążył zareagować i zwrócić uwagę klientowi, aby nie zwracał się do sądu per pani,kiedy zareagował sąd, podnosząc głos:

WYSOKI SĄDZIE !

Na co, skonfundowany Jan K. , rozejrzawszy się na boki po małej sali sądowej, ujrzał stojące przy stanowisku protokolantki wolne krzesło.

A że nie składał wyjaśnień z ławy oskarżonych, tylko zza barierki dla świadków, ze względu na małe gabaryty sali, owej ławy było brak, podbiegł chyżym truchcikiem do krzesła, chwycił je w silne chłopskie dłonie, ustawił obok barierki i.... siadł.

Sąd zatkało wyrażając się kolokwialnie, mecenasa trochę też.

Sędzia zawołała – panie oskarżony, co pan w ogóle teraz robi???

- No jak co, odpowiada urażony Jan K.

- Pse pani powiedziała PAN SE SIĄDZIE, to żem siadł.

Powiedzieć, że sędzia ręce załamała to mało.

Mecenas Antoni Wąsik, nie był już specjalnie zaskoczony; od czasów, gdy zaczynał praktykę adwokacką, jeden z pierwszych klientów, który do niego przyszedł ze sprawą „zasiedzenia rury kanalizacyjnej należącej do miasta” , obiecał sobie, że niewiele go będzie zaskakiwać przynajmniej w życiu zawodowym.

Sędzia zapytała:

- Panie Mecenasie, czy pan ma jeszcze jakieś pytania do oskarżonego?

- Tak proszę sądu, jedno pytanie, jeśli sąd pozwoli.

- Panie oskarżony, czy potrafi pan wyjaśnić, skąd u pana pomysł, aby nie przyjmować mandatu za tak błahą sprawę, a dopuścić do tego, że stanął pan przed sądem pod zarzutem usiłowania łapownictwa?

Jan K.

- To bardzo prosta odpowiedź jest, żona mi tego dnia rano powiedziała, że jak jeszcze raz, wrócę do domu z mandatem za jazdę tym rzęchem, to ona już sama się ze mną policzy, i z tym rupieciem też sprawę załatwi.... A wie, pse pani, to straszna hetera jest!

 

Art. 229. kodeksu karnego określa przestępstwo przekupstwa w poniższy sposób:

§ 1. Kto udziela albo obiecuje udzielić korzyści majątkowej lub osobistej osobie pełniącej funkcję publiczną w związku z pełnieniem tej funkcji, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

§ 2. W wypadku mniejszej wagi, sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

§ 3. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 działa, aby skłonić osobę pełniącą funkcję publiczną do naruszenia przepisów prawa lub udziela albo obiecuje udzielić takiej osobie korzyści majątkowej lub osobistej za naruszenie przepisów prawa, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

§ 4. Kto osobie pełniącej funkcję publiczną, w związku z pełnieniem tej funkcji, udziela albo obiecuje udzielić korzyści majątkowej znacznej wartości, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.

§ 5. Karom określonym w § 1-4 podlega odpowiednio także ten, kto udziela albo obiecuje udzielić korzyści majątkowej lub osobistej osobie pełniącej funkcję publiczną w państwie obcym lub w organizacji międzynarodowej, w związku z pełnieniem tej funkcji.

§ 6. Nie podlega karze sprawca przestępstwa określonego w § 1-5, jeżeli korzyść majątkowa lub osobista albo ich obietnica zostały przyjęte przez osobę pełniącą funkcję publiczną, a sprawca zawiadomił o tym fakcie organ powołany do ścigania przestępstw i ujawnił wszystkie istotne okoliczności przestępstwa, zanim organ ten o nim się dowiedział.

Korupcja ma miejsce wówczas gdy ktoś chce osiągnąć dla siebie jakiś cel i obiecuje, oferuje lub wręcza korzyść majątkową, osobistą lub inną osobie, która piastuje funkcje publiczne lub gospodarcze po to by cel ten uzyskać.

Funkcjonariuszami publicznymi w tym znaczeniu są : Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, poseł, senator, radny, sędzia, ławnik, prokurator, notariusz, komornik, kurator sądowy, osoba orzekająca w sprawach o wykroczenia lub w organach dyscyplinarnych działających na podstawie ustawy, urzędnik, pracownik organu kontroli państwowej lub organu kontroli samorządu terytorialnego, osoba zajmująca kierownicze stanowisko instytucji państwowej , funkcjonariusz organu powołanego do ochrony bezpieczeństwa publicznego albo funkcjonariusz Służby Więziennej, zawodowy żołnierz, prezes spółdzielni mieszkaniowej, dyrektor przedsiębiorstwa państwowego, lekarz w publicznym ośrodku zdrowia, diagnosta samochodowy itp.

Część z profesji i funkcji ww. została określona w art. 115 § 13 i § 19 Kodeksu Karnego.

W przypadku innych np. prezesa spółdzielni mieszkaniowej, diagnostyka samochodowego, wypowiadał się Sąd Najwyższy, który orzekł ,że jakkolwiek osoby te nie sprawują funkcji publicznej, jednak ich rozstrzygnięcia mają wpływ na sposób rozporządzania publicznymi pieniędzmi.

Przeważnie spotykaną formą korupcji jest łapownictwo.

W prawie karnym spotyka się dwie jego odmiany: bierną ( ci którzy przyjmują) i czynną (ci którzy oferują). Art. 228 § 1 Kodeksu karnego określa łapownictwo bierne, potocznie określane jako sprzedajność.

Na mocy tego artykułu można skazać funkcjonariusza publicznego, który łapówkę przyjmuje.

Przestępstwem z art. 228 § 1 Kodeksu karnego jest na przykład żądanie łapówki przez policjanta wydziału ruchu drogowego, a wyżej już wymieniony art. 229 Kodeksu Karnego określa przekupstwo, czyli łapownictwo czynne, potocznie nazywane przekupstwem. Może je popełnić każdy, kto wręcza , bądź obiecuje wręczyć łapówkę w zamian za załatwienie interesującej jej sprawy w urzędzie czy instytucji. 

https://www.zlotemysli.pl/new,izabelakatarzyna,1/prod/13725/pokonaj-siebie-piotr-porowski.html


Ewa napisał(a):
środa, Kwiecień 22, 2020, 23:16
Świetna historia, genialnie opisana lekkim, humorystycznym piórem. Doskonale się czyta. Opowieść czysto wpyjeta z życia. Dodatkowym atutem jest merytoryczny komentarz. Super sprawa.
Maria napisał(a):
Czwartek, Kwiecień 23, 2020, 12:05
Super !
Jan napisał(a):
Wtorek, Maj 12, 2020, 16:56
Cóż, różni są ludzie, ciekawa historia.
(*) Pola obowiązkowe
Copyright ©2017 Kancelaria Adwokacka, adw. Izabela Katarzyna Wąż All Rights Reserved.
Liczba odwiedzin: 47200
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem