Historie z paragrafem w tle, prawdziwe czy nie, Wy decydujecie :-)
Czwartek, Wrzesień 10, 2020, 16:01

W jeden z upalnych dni lipcowych adwokat Antoni Wąsik zmierzał powolnym krokiem do sądu na wyznaczoną w godzinach porannych rozprawę.

Przyszłość jawiła się mecenasowi zgoła w ciemnych barwach, bo duszący żar lejący się z nieba nie napawał Wąsika optymizmem. Nie podzielał entuzjazmu młodszych kolegów po fachu, że trafi mu się wreszcie proces stulecia, który przyniesie sławę i pieniądze, bo im dalej w las, tym było, niestety ciemniej.

Kawa wypita na śniadanie również przestała dostarczać skoków ciśnienia, więc dla innych rzeczone godziny poranne, dla mecenasa wydawały się jeszcze głęboką nocą.

Dowlókłszy się do budynku sądu, mecenas Antoni Wąsik usiadł ciężko na ławie ustawionej w korytarzu sądowym przed salami rozpraw.

Rozejrzał się z niepokojem notując w myśli , ile osób raczyło się stawić na dzisiejszą rozprawę. Z niemałym zadowoleniem stwierdził, że właściwie to na jego rozprawę przyszła tylko jedna osoba, która też, po pobieżnej ocenie Wąsika , nie wydawała się zbytnio zadowolona z pobytu w sądzie.

Oczywiście poza klientem mecenasa, który liczył , że nastąpi wreszcie dzień zakończenia jego sprawy sądowej, dogodnym dla niego wyrokiem.

Dlatego wizja wcześniejszego opuszczenia przez mecenasa sądu mogła się ziścić.

Po wywołaniu sprawy przez protokolanta i wejściu na salę zainteresowanych , sąd rozpoczął rozprawę. Sprawdził listę obecnych i poprosił świadka o podejście do barierki. Po odczytaniu świadkowi przez sąd jego praw i obowiązków, sąd odebrał dane osobowe i rozpoczął odbieranie zeznań.

- Czy wie pan w jakiej sprawie został wezwany?

- Nie mam pojęcia proszę sądu.

- A czy był pan świadkiem zdarzenia ? ( i tu sąd pokrótce opisał jakiego zdarzenia sprawa dotyczy) .

- Nie pamiętam proszę sądu.

- Z czego świadek się utrzymuje?

- No głównie to nie pracuję, bo przebywam w zakładach karnych najczęściej.

- Wobec tego jaki świadek ma zawód?

- Pracuję dorywczo zbierając złom. Ale teraz to nic nie zarabiam, bo jakoś sezonu nie ma.

- Czy zna pan obecnego na sali oskarżonego?

- No znać to znam, ale czy dobrze, to ja nie wiem.

Po wielu pytaniach „naprowadzających” świadek wciąż nie mógł sobie przypomnieć zdarzenia w związku z którym postawiono zarzut oskarżonemu.

Wobec braku pytań ze strony prokuratora oraz obrońcy Wąsika, sąd stwierdził, iż dowód z zeznań tego świadka został dopuszczony na wniosek samego oskarżonego, udzielił mu więc głosu aby ten zadał pytania.

- Słuchaj Zenek, co robiłeś 12 kwietnia dwa lata temu?

Świadek ( zdumiony) – no jak co, co ty nie wiesz że ja zazwyczaj w więzieniu siedzę?

- No ale Zenek, 12 kwietnia dwa lata temu to byłeś ze mną na imprezce?

- Ja nie pamiętam, stary, kto by pamiętał co było dwa lata temu, może i byłem na tej imprezce, ale mogłem też siedzieć w więzieniu.

Na takie dictum - oskarżony nie miał więcej pytań do świadka. Mecenas Wąsik również nie zadawał pytań, bo i jakie. Sąd zakończył przesłuchanie świadka i zezwolił na opuszczenie przez niego sali rozpraw i sądu.

Świadek poczłapał wolnym krokiem do drzwi i w ostatniej chwili z niespodziewaną werwą wrócił z powrotem do barierki.

Sędzia zapytał

- Czy coś świadkowi się przypomniało? Coś świadek chciałby powiedzieć?

- Tak, proszę sądu, przypomniało mi się coś.

Mecenas Antoni Wąsik spojrzał na oskarżonego i gdyby nadzieja wyrażona na twarzy jego klienta mogła być słyszalna, w małej sali rozpraw grały by fanfary, bębny i fujarki.

Słucham świadka – rzekł sąd.

- A bo proszę sądu tak mi się przypomniało na szczęście, i w ostatniej chwili, czy ja mogę dostać zwrot pieniędzy za przyjazd do sądu?

Muzyka ucichła. Sąd odpowiedział

- Tak proszę pana. Może pan uzyskać zwrot wydatków, które poniósł w związku ze stawiennictwem w dniu dzisiejszym w sądzie , po złożeniu wniosku albo teraz do protokołu bądź pisemnie w biurze podawczym sądu.

- To ja składam taki wniosek.

- Powinien pan we wniosku wskazać jakie koszty poniósł. Czym pan przyjechał do sądu? Autem?

- A gdzie tam panie sędzio autem ! Pociągiem przyjechałem.

- Ile zapłacił pan za bilety?

- No nic nie zapłaciłem.

- Więc jakiego zwrotu i jakich kosztów pan się domaga ? Zapytał skonfundowany nieco sąd.

- To przecież mówię, nie miałem biletu, kanar mnie złapał i wlepił mandat. 50 zł.

Sąd z niedowierzaniem – świadek chce aby sąd zwrócił mu za mandat?

- No tak, przecież mi się należy zwrot kosztów dojazdu, tak pan sędzia przed chwilą powiedział. Ja mam tutaj, o, ten mandat, powiedział świadek, dzierżąc go w dłoni. 50 zł, jak byk stoi. Tylko nie wiem, jak mam pokazać mandat, jeśli go dostanę wracając z powrotem, to chyba przesłać do sądu?

- Proszę świadka, Skarb Państwa nie będzie opłacał pańskich mandatów!

O nie, o nie, o nie! Rzekł klient mecenasa Wąsika wprost do jego ucha. Ja na pewno nie zapłacę, nie zapłacę! Tak to płać, za mandat, za wódkę na imprezach, a jak go pytałem gdzie był 12 kwietnia dwa lata temu, to niby nie wiedział!

https://www.zlotemysli.pl/prod/13923/blyskawiczne-przyswajanie-umiejetnosci-peter-hollins.html

 


Basia napisał(a):
Wtorek, Październik 19, 2021, 23:27
Uśmiałam się ! Polecam na dobry humor!
(*) Pola obowiązkowe
Copyright ©2017 Kancelaria Adwokacka, adw. Izabela Katarzyna Wąż All Rights Reserved.
Liczba odwiedzin: 47201
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem